Film reklamowy – cena oszczędności

Czy warto oszczędzać na filmie reklamowym? Zwykle nie, ale czasem trzeba. Koszt typowego 30-sekundowego spotu jakości telewizyjnej to rząd minimum kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie dziwi więc fakt, że nasi klienci często pytają, czy z tej kwoty da się coś uciąć. W tym artykule opowiemy, jak sprawić, by oszczędności nie popsuły efektu końcowego – bo koszty nieudanego spotu są dużo większe niż jego wyprodukowania.  

Największe straty generują pozorne oszczędności. To hasło, które każdy marketer powinien umieścić nad biurkiem. Produkcja filmów reklamowych rodzi wiele pokus dla nieprzemyślanych cięć. Tymczasem właśnie inwestycja w preprodukcję projektu pozwala uniknąć bolesnych kosztów na dalszych jego etapach. Spróbujemy wyjaśnić, jak to działa w praktyce. Piszemy o produkcyjnej kuchni, która rzadko dotyczy bezpośrednio marketera. Ale to właśnie szczegóły produkcyjne decydują o finalnej cenie Twojego spotu reklamowego.

Ludzie. Im bardziej doświadczeni, tym drożsi. Posłużymy się przykładem oświetlaczy. W warunkach wrocławskich stawka doświadczonego oświetlacza to ok. 1000 zł / dzień. W tej cenie mamy nie tylko obsługę oświetlenia, ale i realną obietnicę sprawnej pracy.

Gdy tańsza ekipa “z łapanki” nie rozumie się zbyt dobrze, generuje stratę czasu. Po 11 godzinach zaczynają liczyć należne nadgodziny, gdzie każda kolejna jest wielokrotnością poprzedniej. To bolesne tym bardziej, że na ustawienie lamp czeka cały zespół, któremu również ucieka cenny czas. W efekcie oszczędność rzędu 1000 zł zamienia się w kilka tysięcy dodatkowych kosztów. Przy pomyślnych wiatrach taką produkcję uda się zamknąć w jednym dniu zdjęciowym. Gorzej, gdy zdjęcia wydłużą się o kolejną dobę.

Na planie warto zdać się na zespół z doświadczeniem. Gdy wszyscy chodzą jak w zegarku, zdarza się skończyć zdjęcia przed czasem lub dokręcić alternatywne ujęcia.

Sprzęt. Każda decyzja sprzętowa pociąga za sobą cały łańcuch konsekwencji. W idealnym modelu dobór sprzętu wynika z założeń artystycznych. W praktyce to często kolejny obszar ryzykownych oszczędności. Tańsza kamera i obiektywy (Sony FS7 ~400 zł/doba) to mniej wydatków na osprzęt, ale większe wyzwania na etapie postprodukcji by uzyskać kinowy efekt. Dla porównania dobrej klasy kamera (RED Dragon ~3000 zł/doba wliczając osprzęt i asystenta kamery) oprócz pewnej jakości obrazu daje komfort pracy i ogromne możliwości w obróbce materiału. Końcowy koszt może się więc okazać taki sam.

Podobnie słabsze zgranie dźwięku oznacza długie godziny obróbki, dogrywanie postsynchronów i kosztownej pracy w studio. Czasem warto więc zainwestować w dźwiękowca obecnego na planie.

Zawsze dobieramy możliwie najlepszy sprzęt, na jaki pozwala budżet. Daje to więcej możliwości w postprodukcji
i gwarantuje wysoką jakość obrazu.

Licencje i prawa autorskie. Choć standardowo obejmują okres 1 roku, potrafią pochłonąć nawet 20% budżetu. Ta proporcja będzie inna dla spotów z udziałem celebrytów i reklam bazujących wyłącznie na pracy statystów. Zmieni się również, gdy wykorzystamy znany utwór muzyczny lub dodamy nowe pola eksploatacji. Dlatego w naszych wycenach dobieramy optymalne rozwiązania dopasowane do portfela klienta. Nie proponujemy do roli drugoplanowej Clooneya, jeśli budżet na to nie pozwala.

Inne koszty. O powodzeniu produkcji mogą decydować drobiazgi. Każdy filmowiec wie, że porządny kotlet da zespołowi więcej energii do pracy niż zimna pizza. Oszczędności na cateringu są minimalne, a mogą skutecznie zatruć atmosferę pracy. Pewne koszty generują też ubezpieczenia, ale ponownie – są one ułamkiem wydawanych sum, a gwarantują finansowe bezpieczeństwo w razie nieprzewidzianych wydarzeń: uszkodzenia sprzętu, wypadków, a nawet niepowodzenia produkcji.

Nawet te uproszczone przykłady powinny wystarczyć, by zrozumieć, gdzie leży problem z cięciami budżetu. Złotówka zaoszczędzona w jednym miejscu może łatwo obrócić się w kilka złotych wydanych w innym. Nie próbujemy powiedzieć, że w procesie produkcji spotu nie ma miejsca na oszczędności. Są – jak najbardziej. Ale trzeba znać się na rzeczy, żeby oszacować je z głową. W OMI zawsze wyjaśniamy klientom szczegóły budżetu, zanim rozpoczniemy właściwe przygotowania (zobacz kosztorys spotu reklamowego). A jeśli budżet się nie dopina, doradzamy, jak mądrze zmodyfikować scenariusz lub gdzie bezpiecznie ściąć koszt. Preprodukcja to najbezpieczniejszy moment na szukanie oszczędności.

Podsumowując: na planie liczy się czas i efektywność. Rzekome oszczędności, które uderzają w jeden z tych czynników, mogą łatwo przynieść odwrotny efekt i zwiększyć koszty spotu. Podczas produkcji kierujemy się mottem A’Tomka: “Dobra organizacja pracy to zwiększone efekty produkcyjne.” Dajemy słowo – to rzeczywiście procentuje!